Marszałek Bez Nazwiska wywinął niezły numer swoim PiSowskim kolegom. Pewnie Prezesopremier nie spodziewał się, że po Świętach, miłych lekturach (poezja ks. Twardowskiego, najnowsza książka Głowackiego) i dobrych przysmakach mamusi, Jurek Marek czy też Marek Jurek wywinie mu taki numer.
Czy odejście Marszałka oznacza powrót do podziału PC i ZChN? Myślę, że byłoby to niekorzystne dla obu stron. Osobiście nie sądzę również, że poseł Jurek założy nową partię – nie ma charyzmy przywódcy, nie ma chyba też tylu sił, aby tworzyć nową partię w Polsce. Klub Marka Jurka to byłaby „lepsza” Liga Polskich Rodzin. Czy jednak na taką partię byłby u nas popyt? Uważam, że rodzic dyrektor, bardzo chętnie pobłogosławiłby takowy twór i właśnie jemu oddał tysiące głosów w wyborach, jakimi dysponuje.
Żeby tego było mało, wchrzanił się w całą sprawę Roman Giertych proponując swoją mediację między Premierem a Marszałkiem. Tego jeszcze nie grali! Gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta. I zapewne tak też będzie – bo przecież syn Macieja, a wnuk Jędrzeja to sprytny i zdolny chłop, przebiegły niczym masoński Żyd.
Mówiąc jednak na poważnie – nie ma się co śmiać. Prawo i Sprawiedliwość stanęło w obliczu dość poważnego kryzysu. I to nie „rysa” czy „zadrapanie” ale poważne pęknięcie. Bo gdyby odejście Marka Jurka miałoby rzeczywiście oznaczać powrót do podziału lat ’90, to wtedy niechybne i nieuniknione jest nadejście władzy lewicy (w tym także lewicy, która samozwańczo ogłosiła się „prawicą”), a wtedy z pewnością wiele dobrych zmian w Polsce byłoby zatrzymanych. Myślę, że Marszałek mógł Jarosławowi Kaczyńskiemu zrobić lepszy prezent poświąteczny a także opanować swoje emocje, trzymać je na wodzy i nie podejmować pochopnych decyzji, które mogą jedynie zaszkodzić jego środowisku.
Sądzę, że powrót Marka Jot do PiSu, jest już niemożliwy. Gdyby po tej wielkiej awanturze Marszałek ogłosił swój powrót, byłoby to z jego strony całkowite kretyństwo, swoista schizofrenia, na którą Jurek sobie raczej nie pozwoli. Już za późno na odwrót. Marszałek Bez Nazwiska zrobił już za dużo krok w przód, za dużo powiedział, ażeby teraz mógł się oglądać i cofać. Podobnie jak jego zwolennicy, dotychczas wierni rycerze Prezesa Kaczyńskiego – mówię przede wszystkim o Arturze Zawiszy Czarnym, którego zaślepienie w Jurka dość znacznie mnie zdziwiło. Dotąd był to niestrudzony sługa, kamerdyner a zarazem doradca PiSowskiego Prezesa – tymczasem okazało się, że szybko i bez większych problemów zmienia swoje autorytety polityczne, których jest w stanie bronić do upadłego.
